Zwrot w kierunku ściany

Zwrot w kierunku ściany


Z radością środowiska tradycjonalistyczne przyjęły zapowiedź prefekta liturgicznej kongregacji, że jeszcze w tym roku możliwe będzie odprawianie mszy świętej tyłem do ludzi, a twarzą do ściany. Do ściany bardziej niż „ad orientem”, bo zgodnie z obowiązującymi przepisami kościoły nie muszą być już orientowane na wschód, a w pośrodku absydy coraz rzadziej znaleźć tabernakulum z Najświętszym Sakramentem. Dlatego znak, który kiedyś miał swoją głęboką wymowę, dzisiaj staje się niezrozumiały, archaiczny i odległy od teologii liturgii zaproponowanej przez Vaticanum II.

 Jeden z jej głównych postulatów, aby Eucharystia stała się centrum liturgii, wyraża się przecież w ten sposób, by ołtarz – miejsce sprawowania ofiary mszalnej, znak Golgoty, stanowił punkt, na który zwracają się oczy wchodzących do świątyni. Ołtarz jako środek zgromadzenia, coś co jest w centrum, widać szczególnie podczas Mszy, w której pomiędzy odprawiającym w wiernymi znajduje się stół pański, a na nim Eucharystia.

 Dlatego z niezrozumieniem przyjmuję apel kard. Saraha do kapłanów i wiernych, by jak najszybciej zwrócili się w jednym kierunku ku przychodzącemu Panu. Pan przychodzi przecież do swojego ludu w Eucharystii, a jak głosi teologia katolicka, jest to obecność vere, realiter i substantialiter (prawdziwa, realna i substancjalna) i to właśnie ku niej jako centrum, zwracają się i kapłani i wierni w liturgii posoborowej.

 Odwrócenie księdza plecami do ludzi sprawi, że konsekrowane na ołtarzu Ciało Pańskie, które dziś znajduje się pośrodku miedzy celebrującym i uczestnikami, będzie zepchnięte na margines zgromadzenia. Wtedy to w centrum stanie człowiek - kapłan, pośrednik.

 Postulat prefekta Kongregacji ds. Kultu i Dyscypliny Sakramentów, który być może wynika z troski o przywrócenie liturgii większego sacrum i misterium, raczej Kościołowi nie posłuży. Msza, mimo że sprawowana w języku narodowym, znowu stanie się spektaklem, którego widzowie, już nie uczestnicy, będą patrzeć na odgrywane przed nimi widowisko. Eucharystia znów będzie niedostępna dla zwykłych ludzi, zasłonięta plecami księdza, przyozdobionymi dla rekompensaty barwnym ornatem. I w ten sposób Pan jeszcze bardziej zostanie oddalony od swojego ludu, a w konsekwencji lud jeszcze bardziej oddali się od swojego Pana.

 Zwrot księdza ku absydzie w trakcie Mszy rytu posoborowego daleki jest od apelu XIX-wiecznych inicjatorów ruchu liturgicznego o duszpasterski wymiar obrzędów. Może też być oznaką dystansu wobec przyjętej na ostatnim soborze teologii o Kościele, funkcji duchownych i świeckich oraz liturgii, którą skrupulatnie zrewidowano w konstytucji „Sacrosanctum concilium”.

 Z tego powodu bardziej, niż odwracanie księdza twarzą do ściany, owocny może być większy wysiłek o właściwą formację duchownych, aby zamiast showmanami byli świadomymi swojej posługi kapłanami.

Zgłoś post do moderacji